Z lekkimi obawami - jak sie okazalo zupelnie niepotrzebnymi - wybralam sie do mojej ukochanej Jordanii. O podrozy snilam juz jakis czas, nastepnie kilka miesiecy zbierania kasy i studiowania opracowan, przewodnikow, relacji innych podroznikow i... udalo sie - jestem!
Jestem po smacznym sniadanku i wlasnie popijamy kawke i palimy shishke na tarasie małego hoteliku w ktorym sie zatrzymalismy w Ammanie. Lampa straszna, ale jest lekki wiaterek wiec nawet nie umieramy. Wszyscy pod wielkim wrazeniem Petry - bylismy wczoraj. Sluchajcie - rewelacja. Balam sie, ze bedzie troche przereklamowana, jak np. Piramidy w Gizie, ale nic z tego - czarujace miejsce.
Wrzucam na szybko fotkę i biegniemy na zwiedzanie Ammanu. Postaram sie cos napisac wiecej po powrocie, moze jeszcze z Jordanii o ile bedzie gdzies wifi...

