Nazywa się Muzeum Instrumentów.
Dostajesz na głowę słuchawki i chodzisz po 3 piętrach. Na każdym z nich instrumenty. Ułożone są różnie-albo krajami i pochodzeniem, albo połączone w zestawy, np. różne rodzaje bębnów czy trąbek. Można tam spędzić dobre 6 godzin, bo gdy zatrzymujecie się przy gablocie zaczyna grać muzyka. I to też różna, zwykle kompozycje "mistrzów typu". Czasem coś w stylu "muzyka z chińskiej świątyni". Na maksa wszystkim polecam. Na 4tym piętrze jest sklep, w którym można kupić sobie pamiątkę- ja mam peruwiańską piszczałkę, która dość konkretnie denerwuje otoczenie

